piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 29: " Chcę, żebyś ze mną zatańczyła."

Moje skarbki oto JEST! Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się oddać romantyzm chwili, a sami wiecie, że z opisów nie jestem najlepsza. Z góry przepraszam, jeśli myliłam instrumenty, niestety nie zostałam wykształcona w tym kierunku, a pisałam właśnie przy tej piosence. Jest cudowna!
Czytajcie! Komentujcie!
☆☆☆
Nie włożę tego!
Owszem, założysz odparła spokojnie.
Zapomnij.
Nie bądź dzieckiem.
Nie!
Ja mam czas, jest sobota, odrobiłam już zadane eseje.
Wszystkie na poniedziałek? Zainteresował się, chcąc odwrócić jej uwagę.
Na cały tydzień sprostowała.
Jesteś nienormalna burknął. Kto normalny odrabia prace domowe tydzień wcześniej?
Evans zażądała założenia białego fartuszka pokojówki do sprzątania, czego chłopak absolutnie nie chciał zaakceptować.
Podobno ci się wieczorem gdzieś spieszy zaczęła.
No daj spokój odparł błagalnym głosem.
Zakładasz? Masz jakieś dwieście łazienek do sprzątnięcia.
Ile?!
Tak mniej więcej.
Zwariowałaś, nie sprzątnę tego do osiemnastej!
Tracisz czas.
Westchnął. Nie warto było się kłócić. Założył fartuszek i wziął szczoteczkę do ręki. Zmierzyła go zielonookim spojrzeniem.
Nie założę tego. Wskazał na białą czapeczkę pokojówki.
Niech ci będzie. Zgodziła się. Najpierw młodsze czy starsze?
Młodsze. Zdecydował szybko.
Wyszczerzył się w uśmiechu, poczochrał włosy. Zapukał i z głośnym „Uwaga wchodzę” wpakował się do dormitorium dziewczyn z pierwszego roku. Lily podążyła za nim.
Od pół godziny siedziała na sedesie w jednej z damskich łazienek i z pobłażliwym uśmiechem na ustach oglądała poczynania Rogacza. Najpierw musiała wytłumaczyć mu, do czego służą poszczególne środki czystości, a potem z rozbawieniem podziwiała, jak chłopak mierzy się z przeciwnościami losu w postaci dostania się piekącego płynu do oczu, czy wybielenia sobie przez przypadek kępki włosów na czole.
★★★
Ręce mnie bolą jęczał.
Myj odparła znudzona, znad podręcznika do transmutacji.
Zlituj się, Evans.
No dobra, przecież nie mogę dopuścić, żeby jubilat nie mógł udźwignąć kieliszka z toastem.
Wiedziałem, że trochę ci zależy. Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Potter, naprawdę zaraz będziesz mył do jutrzejszego ranka.
No już, nie złość się, marchewo.
Szybko zrzucił fartuch, cisnął szczoteczkę do kubełka i wybiegł z dormitorium, żeby Lily się nie rozmyśliła i nie zdążyła zareagować na „Marchewę”. Po chwili słychać było alarm i śmiech Jamesa, który zjeżdżał po schodach. Evans pokręciła ze zrezygnowaniem głową i pożegnała się z trzecioklasistkami. Im bliżej było jej dormitorium, tym bardziej się stresowała, co prawda nie ukrywała żadnych nieprzyzwoitych rzeczy, ani nic podobnego, ale wiedziała, że Potter wykorzysta wszystko, co znajdzie przeciwko niej. Chyba pozwoli mu odpuścić ten jeden pokój. Ciekawe tylko, co na to rozczochraniec.
★★★
No, otwórz oczy!
James rozejrzał się i zobaczył cały Gryffindor i mnóstwo osób z innych odmów. Każdy śpiewał mu urodzinowe „sto lat”.
Czy to na pewno bezpieczne? zapytał niepewnie.
Tak.
Jesteście tego pewni w stu procentach? Zmierzył tort podejrzliwym wzrokiem.
Tak!
Nie chce znów zapomnieć, że podrywam Lily zauważył.
Kilka osób wybuchnęło śmiechem, sama zainteresowana przewróciła tylko oczami.
Zwykł tort, skrzaty robiły zapewnił go Remus.
No, dmuchaj! krzyknął zniecierpliwiony Syriusz.
Został nagrodzony oklaskami, a potem tłum gości zaczął składać mu życzenia.
★★★
— Potter! Potter!
Cała sala skandowała nazwisko szukającego. James wraz z Syriuszem i Gideonem, a także Frankiem założyli się o galeona, który wypije najszybciej butelkę piwa kremowego. Prewett wyprzedził ich o ułamek sekundy i z triumfującym uśmiechem odebrał pieniądze.
Następnym razem będę to ja! przekonywał go Rogacz, który był drugi prawie na równi z Syriuszem. Na samym końcu ulokował się Frank, wielce niepocieszony, gdy Alicja ucałowała zwycięzcę i Pottera, któremu się należało „bo ma urodziny” jak zaznaczyła Bones.
To teraz, kto wypije butelkę piwa do góry nogami!
Tłum entuzjastycznie zaczął obstawiać zakłady.
Impreza urodzinowa trwała w najlepsze. Wszyscy bawili się, tańczyli, śmiali i dokazywali, jak na prawdziwych Gryfonów przystało. Alicja, każdą piosenkę tańczyła z innym partnerem, a było jeszcze wielu chętnych, aby móc ją bezkarnie poobmacywać. Frank przyglądał się temu ze złością w oczach, lecz dzielnie siedział na kanapie i popijając whiskey udawał, że całą tę sytuację ma w głębokim poważaniu. Dorcas choć była proszona do tańca, co ją niezmiernie zdziwiło, gdyż raczej nie była zbyt popularna wśród męskiej części, unikała potencjalnych partnerów jak ognia i tańczyła sama bądź z Rosario. Albertini lawirowała między wygłupami, bo jej wygibasów nie można była nazwać tańcem w żaden sposób, na parkiecie, a magicznym radiem, z którego puszczano piosenki. Odgoniła Syriusza, obejmującego głośnik i włączyła najnowszy kawałek Toniego Sparksa, cała żeńska część parkietu zapiszczała i porwała w tany najbliższych partnerów. James skrzywił się, odstawił szklankę z trunkiem, podszedł do grającego pudełka. Rozejrzał się za Ros, ale ta szalała już na parkiecie, więc bezczelnie przełączył. Po pokoju rozniósł się jęk zawodu. Ustawił nowy utwór i wszedł na parkiet, wraz z pierwszymi taktami tanga wpadł w ramiona roześmianego Syriusza, który w zębach trzymał różę. Poprowadził go w rytm ognistego tańca. Co chwile potykali się, przeszkadzając sobie, gdyż obaj potrafili tańczyć, ale jako ta męska prowadząca, a nie prowadzona, uległa część pary. Mimo to bawili się świetnie a kilka par, już mieszanych, wzięło z nich przykład. Przy ostatnich, kulminacyjnych, nutach doszło do szarpaniny, w końcu Potter skapitulował i pozwolił odchylić się do tyłu. Muzyka ucichła, Huncwoci zostali nagrodzeni gromkimi brawami, Syriusz puścił Jamesa, który upadł z łoskotem na podłogę i zaczął się kłaniać. Potter podniósł się i popchnął Blacka, który nie spodziewając się niczego, wylądował na ziemi. Zaczęli się szamotać, Remus wkroczył do akcji i uspokoił przyjaciół. Po chwili wszyscy znów się bawili, a James i Syriusz razem popijali, wymyślając najdziwniejsze toasty.
Za wyliniałą sierść Pani Norris!
CHLUP!
Za podarte gacie Smarka!
CHLUP!
Za dropsy Dumbla!
CHLUP!
Za pchły Łapy!
CHLUP!
Ej! Nie mam pcheł! zbulwersował się Syriusz.
No dobra, to za to, że Łapa nie ma pcheł.
CHLUP!
Remus, zabierz im to.
Lily pojawiła się obok drugiego prefekta.
Po co? Zaraz się upiją i będzie spokój zauważył z uśmiechem.
Evans zastanowiła się i przyznała mu w duchu rację, dopóki Potter albo Black, albo chociaż jeden z nich jest w stanie chodzić i mówić, albo tylko mówić, dopóty impreza będzie trwać w najlepsze.
Za tłuste włosy Smarkerusa!
CHLUP!
Rudowłosa przewróciła oczami i miała zamiar iść zobaczyć, jak się miewa reszta imprezowiczów. Postanowiła wziąć sobie na drogę piwo kremowe, co był jej błędem, gdyż w tym samym czasie po butelkę sięgnął Potter. Zmierzyli się spojrzeniami: ostrym, miażdżącym, zielonym oraz spokojnych, rozbawionym, brązowym. Zabrała rękę, chcąc odejść, kiedy James dogonił ją. Oceniła, że nie jest aż tak pijany, jak myślał Remus. Szedł w miarę prosto, targał włosy i się szczerzył.
Nie złożyłaś mi życzeń zauważył.
Wszystkiego najlepszego burknęła oschle.
A urodzinowy buziak?
Zapomnij.
Ale ja dostałem za bransoletkę. To teraz ty powinnaś dostać za swój prezent.
Skąd wiesz, czy ci się spodoba.
Początkowo chciała podejść, złożyć mu życzenia i dać go osobiście, ale była tak oblężony przez fanki, że zrezygnowała. Odłożyła paczkę na stół, gdzie piętrzył się stos kolorowych prezentów i odeszła.
Masz rację, nie wiem, ale wiem, co chciałbym dostać.
Nie umówię się z tobą odparła szybko.
A kto tu mówi o umawianiu. Machnął lekceważąco ręką, jakby nie miało to żadnego znaczenia.
Całować też cię nie będę.
Chcę, żebyś ze mną zatańczyła oświadczył.
Lily zaczęła kalkulować w głowie czy ta prośba nie ma żadnego haczyka, ale stwierdziła, że chyba nie zaszkodzi mieć dzień dobroci dla inteligentnych inaczej.
Dobra, ale tylko raz zastrzegła.
James przytaknął i porwał Evans na parkiet.
Muzyka momentalnie z szybkiej i skocznej zmieniła się na spokojną oraz romantyczną. Rudowłosa rozejrzała się, zobaczyła, pijanego, wyszczerzonego, do granic możliwości, w uśmiechu Syriusza, który stał przy radiu i pokazywał uniesione kciuki do góry. James również podniósł kciuk.
To było ukartowane?
Nie. Łapa to mój przyjaciel, w życiu by mnie nie zawiódł odparł i przyciągnął Rudą bliżej siebie.
Nic nie odpowiedziała, tylko wsłuchała się w melodię i pozwoliła poprowadzić. Muzyka była przepiękna, cicha, spokojna, urzekająca. Słychać było dźwięki pianina i harfy? Tego Lily nie była pewna. Delikatne zaczęły pojawiać się inne instrumenty, dopełniające piękno fortepianu. Czuła jego rękę na swojej tali, drugą trzymał w swojej, jakby obawiał się, że mu ucieknie. Jednak ona nie miała już takiego zamiaru. Biło od niego ciepło, wewnętrzna siła i pewność siebie, przez co Lily czuła się bezpiecznie, choć przecież w tańcu nic jej nie groziło. Mimo to, była zdenerwowana, jeszcze nigdy nie była tak blisko mężczyzny, bo w tym momencie mogła niedojrzałego intelektualnie Pottera uznać za mężczyznę. Unikała jego wzroku i starała się zachować dystans. Jej rozpuszczone włosy falowały, kiedy wirował z nią w rytm muzyki, a kilka niesfornych kosmków zasłoniło jej oczy. Poczuła delikatny powiew, gdy James dmuchnął na jej grzywkę, chciał w tej chwili widzieć ją całą. Niechcący spojrzała mu w oczy. Wpatrywali się w siebie, jakby nikt inny nie istniał, jakby byli sami na parkiecie, a utwór grano tylko dla nich. Intensywne spojrzenie chłopaka rozgrzewało ją i powodowało, że na policzkach pojawiły się rumieńce. Choć była speszona nie potrafiła odwrócić wzroku, spojrzenie mlecznej czekolady przelewającej się w tęczówkach Jamesa, było warte każdej sekundy. On wpatrywał się z uwielbieniem w zielone oczy o kształcie migdałów. Kiedy nie patrzyła na niego ze złością, miały taki subtelny, aczkolwiek intensywny odcień. Uśmiechnął się do niej, nie z kpiną, nie pobłażliwie, nie huncwocko. Uśmiechnął się tak jak prawdziwy James Potter – ten, który jest w stan poświęcić się dla przyjaciół, ten, który nie pozwoli skrzywdzić swojej rodziny, który jest zakochany. A ona ten uśmiech odwzajemniła. Wirowali w tańcu, szczęśliwi, z których biła radość, nie przejmowali się niczym i nikim. Kręcili się coraz szybciej, Lily zaśmiała się dźwięcznie i założyła obie ręce na szyję Jamesa, pozwalając się prowadzić. On również się roześmiał, kiedy przyspieszyli wraz z muzyką.
Dorcas stała z resztą gości oczarowana, w jej fioletowych oczach błyszczały łzy. Wyglądali tak cudownie razem, postanowiła, że pomoże Jamesowi przekonać do siebie Lily. Rosario skupiła całą uwagę na przyjaciółce, na jej szczęśliwym wyrazie twarzy, przeniosła wzrok na naburmuszonego Longbottoma. Tak, musiała go Rudej wybić z głowy, żeby jego miejsce zajęła odpowiednia osoba. Syriusz widząc, co się dzieje jakby trochę wytrzeźwiał, obserwował swojego najlepszego przyjaciela i mógłby dać obciąć sobie ogon, że Rogacz już jest na straconej pozycji. Remus patrzył z tym swoim dobrotliwym uśmiechem, wiedział, że James już nie odpuści. Peter podniósł kieliszek i wypił za zdrowie przyjaciół. Alicja przytulała się do jakiegoś chłopaka i kołysała się z nim w rytm muzyki, popatrzyła z pobłażaniem na poczynania przyjaciół, dla niej on już byli razem tylko, że żadne z nich o tym jeszcze nie wiedziało.
Podobno mężczyźnie wystarczy zaledwie osiem sekundy, aby zakochać się w kobiecie.
Jemu wystarczył ten taniec, aby upewnić się, że Lily jest kobietą jego życia.
★★★

I jak?

39 komentarzy:

  1. Jej. Jako, że dawno nie zaglądałam dziś nadrobiłam zaległe rozdziały. Wchodzę wieczorem po raz kolejny (nie wiem co mnie podkusiło), a tu nowy rozdział XD W prawdzie końcówka mniej przypadła mi do gustu niż wstęp i wcześniejsze rozdziały (jestem fanką uroczych kłótni między J a L, nie scen typowych dla zakochanej pary), ale pomijając moje dziwne gusta to wpis ciekawy i dobrze napisany!
    Oby tak dalej.
    Weny, czasu, chęci i wszystkiego co potrzebne do pisania.
    Magicae

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW *.* super rozdział! Ta scena z Rogaczem i Lily jest świetna!!! Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakochalam sie w końcówce *.* Szczególnie urzekly mnie dwa ostatnie zdania. Idealne podsumowanie wszystkiego. Romantyczne chwile Lily i Jamesa zdecydowanie na TAK i mam nadzieję że kolejne będą tak samo cudowne.
    Pozdrawiam :)
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie słodkie..
    Evelyn Black

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra... Yuri chce przeczytać rozdział...
    NIE! Nie możesz! Pisz własny!
    Ale...
    To nadrób poprzednie!
    Ale..
    YURI!
    Spadaj! Ja chcę przeczytać ten rozdział!
    Napiszże w końcu własny, a nie inne czytaj!
    NIE!
    I tak oto po wspaniałej kłótni ze swoim umysłem piszę ten kom, ponieważ zdecydowałam, że muszę przeczytać rozdział <3
    Co tam, że w ogóle nie ogarniam o co chodzi ale jest cudowny <33333333333333333333
    Lily + James <3333333333
    Końcówka <33333333
    Urodziny James'a <3
    Taniec <333333
    To serduszko wyraża więcej niż tysiąc słów <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Bomba *.* Aww to takie słodkie ; 3 Super podsumowanie. Czekam na kolejny rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, chciałabym cię nominować do LBA. Szczegóły znajdziesz tutaj: http://evans-lily-huncwoci.blog.onet.pl/liebster-blog-award/

    Przy okazji chciałabym ci podziękować za komentarz i miłe słowa dotyczące mojego opowiadania. Twój blog kiedyś czytałam, potem zaprzestałam. Teraz mi o sobie przypomniałaś, więc w najbliższym czasie, jeśli tylko takowy się znajdzie, bo na chwilę obecną mam go naprawdę niewiele nadrobię zaległości :)
    Pozdrawiam
    Luthien

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż rozdział jest nawet nwm jakich słów użyć żeby go opisać. Był był po prostu cudowny niesamowity genialny szczególnie końcówka. Boże jaka ta końcówka była piękna. Dobra kończę bo w końcu kiedyś muszę odrobić lekcje.
    Obliviate

    OdpowiedzUsuń
  9. Znalazłam twojego bloga wczoraj, pochłonełam wszystkie rozdziały praktycznie w jeden dzień. Powiem jedno. OCZAROWAŁAŚ MNIE. Kocham huncwotów i Lily a postacie wykreowane przez Ciebie po prostu podbiły moje serce. Pierwszy raz na prawdę śmiałam się z żartów czwórki przyjaciół i tych wszystkich dialogów. A James... kocham go :D Piszesz fantastycznie. Życzę weny i pozdrawiam. W

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku, czuję się teraz tak ... hmmm, nie wiem, jak to określić.. lekka, spokojna? W każdym razie rozdział bardzo przypadł mi do gustu, gdy czytałam o ich tańcu, serduszko łomotało mi w piersi, wogóle tak ładnie to opisałaś, że sama tak, siedząc w ciszy, niemal słyszałam tą piosenkę!
    To było takie słodkie <3
    Szczególnie ostatnie 2 linijki <3
    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy...kto wie, może jeszcze się pocałują :)
    Weny ;*
    Ściskam ;*
    e_schonheit ;*


    PS Chcę również bardzo przeprosić, że nie skomentowałam ostatniej notki, oczywiście ją przeczytałam, jednak nie miałam możliwości dorwać się do komputera :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało, ja wiem, że czytasz:):*

      Usuń
  11. Dzien dobry! Wiedzialaś, że ludzie niepełnosprawni nie lubią, gdy mowi sie na nich "inwalidzi", za to wg nie przeszkadza im określenie "kaleka"? Bylam na takich warsztatach i mi powiedzieli :D
    Tak naprawde to nie mam pojecia dlaczego Ci to powiedzialam. Mialam mowic o rozdziale, ktory swoja droga byl cudowny! Dlaczego mi nie powiedzialas, ze dodalas kolejny post? Bylabym tu szybciej, a tak musialas poczekac az sie zjawię.
    James w fartuszku hmm... bardzo podoba mi sie ta wizja :D Taka sprzataczke moglabym miec ^^ Nie zmuszalabym go mycia łazienki oczywiście, w sumie nawet nie musialby sprzatac. Wystarczy zeby był!
    Ogolnie w tym rozdziale rozbawilas mnie i wzruszylas. Zawsze chcialam znalezc sie na takiej imprezie jak ta huncwotów. A jezeli Syriusz i James mieliby do tego razem tanczyc, to super :D
    Dopiero potem, jak pisalas o łzach Dorcas, zdalam sobie sprawe, ze Potter i Lily wygladaja razem naorawde slodko. A jak ona zaczela sie jeszcze smiac i objela go za szyje, ach... rozplywam sie!
    Pisz, pisz, pisz! I powiedz mi, gdy cos dodasz. Ja mam takiego farta, ze bede wchodzic codziennie i sprawdzac, czy dodalas cos nowego, a jak sobie odpuszcze to BOOM! i nowy rozdzial opublikowany.
    Pozdrawiam, puck

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam, zostałaś nominowana do Liebster Blog Award 2. Więcej informacji na http://hp-i-pdp.blogspot.com/2015/01/libster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak?
    SUPER. <3 super i jeszcze raz super! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział cudowny i jeszcze ten taniec, aż się uśmiechałam do monitora jak czytałam ten fragment. Wyglądali i zachowywali się jak zakochana para *.* Byle tylko ten czar nie prysł za szybko ;) Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam
    Panienka Livvi :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa:) Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Jedynie moge powiedziec: MEGA!!
    Po zakonczeniu czytania wpatruje sie w ekran i zastanawiam sie ile emocji przeszlo przez Jamesa i Lily i.. tez bym chciala sie tak kiedys poczuc.
    A potem jak spojrzalam w dol, na Twoje pytanie "I jak" - zabraklo mi mysli ;-)
    Fantastycznie opisany moment tanca, naleza Ci sie brawa!!

    Pozdrawiam goraco!
    asia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Ja również ślę pozdrowienia:)

      Usuń
  16. Bardzo fajnie opowiadanie:) Historia wciąga i nie można się oderwać. Czekam na kolejne wpisy. Obserwuję i w wolnej chwili zapraszam do mnie - dopiero zaczynam, ale będzie bardziej pikantnie:)

    Fantazyjna
    mysli-bez-cenzury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobra, chyba pobiłam siebie w zwlekaniu z komentowaniem, ale przemilczmy to. Skończę tylko biologię i do ciebie pędzę. Rozdział czytałam trzy razy (ktoś mnie pobije?!), tak mi się podobał i praktycznie znam całą akcję na pamięć. Nawet genetyka nie poprzewraca mi tego w mózgownicy. Dobra, serio już się zamykam.
    Czekaj na kom :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Na http://lily-james-i-ja.blogspot.com/ nowy rozdział :) Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Te dwa zdania na końcu sprawiają, że łezka się w oku kręci :)
    A kiedy Sev zawiedzie Lily? W którymś z poprzednich rozdziałów napisałaś, że stanie się to szybciej, niż jej się wydaje...Nie mogę się doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiązałam do sytuacji po Sumach, ale to za jakiś czas:)

      Usuń
  20. Świetne. Czekam niecierpliwie na next bo paczaj: wczoraj zaczęłam to czytać, wszystko cud miód malina i orzeszki i tu nagle BUM! Nie ma nextu.... ;( boska jesteś! Pisz pisz pisz. BP

    OdpowiedzUsuń
  21. Boże ! Jak ja chce mieć chłopaka :( to było PIĘKNE ! myślę ,że to wystarczy :'D Naprawdę. Brak. Mi. Słów.
    Martwi mnie Syriusz : Rogacz już jest na straconej pozycji. What ? Chyba NIE JEST ? To błąd czy zamieżone ? Mam nadzieję ,że zrozumiesz. Poprostu nie mogę zebrać słów :) Śliczne Jelonku <3 !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam, że jestem kiepska z opisów, wiesz stracony, bo zakochany,w takim sensie:D

      Usuń
    2. Wybacz mojej głupocie :D Już się nie mogę doczekać rozdziału :)

      Usuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. No powiem ci, że za opis tańca masz 5+ :) Świetnie ci to wyszło

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiem, że to rekord w ilości komentarzy :D
    ~Lunio

    OdpowiedzUsuń
  25. Ślicznie: ') czekałam na coś takiego c;

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudo! Przez to zakończenie prawie popłakałam się ze wzruszenia! Czekałam na to!

    OdpowiedzUsuń
  27. Nic nie mowie. Nie wiem po co w ogóle wchodziłam na tego bloga. Nienawidzę paringu Lily-James. Lily nie powinna mu tak ulegać bo to jest taki happy and, że aż mnie mdli.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy chwilę wcześniej nie cieszyłam się z zapowiedzi braku cukrzenia? Hm... no dobra, powiedzmy że tango Syriusz-James równoważy końcówkę notki ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jejku, ten taniec był cudowny! Aż mam łzy w oczach. Naprawdę pięknie to opisałaś ~d

    OdpowiedzUsuń